marek



IMG_20161211_143249 (800x594) +48 575 878 078    m.m.v.blechinger@gmail.com


o sobie :

w życiu i w pracy  kieruję się minimalizmem – lubię mieć ostatnie zdanie ( to wszystko).

design

 

 



family o marku :

Zawsze pracował na własny rachunek, zajmując się tkaninami, czy kreując markę Jacob Studio. W dorobku zawodowym Marek posiada między innymi  realizację wystroju wnętrz :

  • Zamek Książąt Sułkowskich w Bielsku Białej,
  • Pałac Schoena w Sosnowcu
  • Golden Spa
  • hotele :  Grępielnia, Folwark, Na Błoniach, Dworek New Restaurant
  • SPA&Sauna  Sky Tower

Projekty i realizacje docenione w artykułach prasowych między innymi :

To właśnie Marek przyjmował zlecenia, których nie odważyły się zrealizować żadne inne biura projektowe. Każda praca Marka jest inna, nie produkuje masowo. Inspiruje go różnorodność, którą sprowadza do sedna, wydobywając z chaosu i kiczu, to co przedstawia wartość. Patrzysz na projekt i przecierasz oczy, ponieważ oto ukazuje się przed tobą MERITUM i ESENCJA, to czego sam szukałeś po omacku i nieudolnie – wyeksponowane twoje własne wyobrażenie. Intuicja Marka jest bowiem niezawodna. Potrafi słuchać i choć nieprzewidywalny, jest bardzo uważny i mocno osadzony w chwili obecnej. Jeśli  Marek zaangażuje się w realizację pomysłu, który go ekscytuje, to robi to całym sobą i nie ma dla niego rzeczy niemożliwych,  nie oszczędza się. Pracuje do krwi i do świtu, pogardzając ograniczeniami – tymi natury ludzkiej również.

W swojej filozofii życiowej nie poważa stanu posiadania. To minimalista. Otacza się tylko tym, co niezbędne, pod warunkiem, że przedmiot ma w sobie zmysłową estetykę. Człowiek Kameleon o wielu umiejętnościach. Gra na gitarze, maluje, świetnie tańczy, pisze wiersze i potrafi dyskutować na filozoficzne tematy. Na temat fizyki kwantowej porozmawiasz z nim również. Niezakorzeniony. Pojawia się na chwilę, jakby tylko po to, aby zeskanować rzeczywistość  i odejść, pozostawiając po sobie wrażenie niedosytu. Myślisz : „Co za gość?! Szkoda, że nie zdążyłem poznać go bliżej”. Jego nie można poznać, gdyż ewoluuje w szaleńczym tempie. Hałaśliwy.  Irytujący poprzez miliony gestów jakie wykonuje kiedy mówi – a mówi dużo. Marek ma też inną twarz. To on podniesie z przydrożnego rowu przerażonego psiaka, to on wstanie  z łóżka zanim przebudzi się dziecko i to on ostatni odejdzie od biurka,  przy którym reszta zespołu zasnęła nad projektem. Zanim zgasi światła, przykryje nas kocem. Kiedy się przebudzimy, dostaniemy po głowie- będzie głośno i ekscytująco, ponieważ praca z Markiem to adrenalina i odjazd na „high level”.