zyta



z.m.v.blechinger@gmail.com


o sobie:

Nie uznaję przeciętności. Nuży mnie monotonność. Rzeczywistość, w której materializm jest celem samym w sobie, rozczarowuje mnie. Stabilizacja jest pojęciem, którego nie przyswajam. Jestem egocentryczna, zbyt zapalczywa, kieruję się skrajnymi emocjami.  Ukojenie odnajduję w świecie sztuki, gdzie bezkarnie mogę wzruszać się, patrząc w obrazy czy grając na pianinie. Uwielbiam pisać, lubię przytulać do drzew, kocham  ruch i zmiany. Jeśli pracuję nad czymś co mnie uszczęśliwia, mogę podpalić świat swoim entuzjazmem.

 

 



Posiada niebywałe zdolności inspirowania i pobudzania innych do urzeczywistniania pragnień. Dyplomatka, potrafi besztać tak, że odbiorca przyjmie krytykę z zapałem, uśmiechem, chęcią współpracy i niesłabnącym optymizmem. Improwizatorka o wielce rozbudowanej empatii, z niezawodną intuicją.

Kobieca do granic absurdu, obnosząca się odważnie ze swoim południowym temperamentem. Dziarska jak włoski skuter i równie terkotliwa, szczególnie w pośpiechu. Płodna w pomysły, które następnie przekształca w działania. Wypoczywa w ruchu (chyba, że śpi, choć i we śnie jest ruchliwa). „Italofilka”-  po ulubiony makaron jest w stanie spontanicznie wybrać się do Mediolanu. Pojedzie tam czerwoną Alfą, najbardziej nieprzewidywalnym egzemplarzem jaki świat stworzył, ku uciesze równie nieprzewidywalnej właścicielki. Po drodze odwiedzi nowo poznanego artystę i zakocha się w jego najnowszym dziele. Potem zajrzy do napotkanej galerii albo odkryje, że właśnie odbywa się wernisaż, na którym koniecznie musi być obecna. Swoje emocje wiernie zrelacjonuje w kolejnym felietonie.

Mierzy świat tym, jaki mógłby być. Na ludzi patrzy przez pryzmat ich potencjału. Życie definiuje jakością zrealizowanych marzeń. Kolekcjonuje intensywne doznania i nie boi się iść pod prąd, bo ma dar odwracania biegu rzeki.